Candy time :D

Nastał dzisiaj ten wiekopomny dzień, kiedy to dostałam wygrane u Ani candy (serdecznie podziękowania dla Ani męża za czekanie na mnie na mrozie!)! Niestety tak mi się rączki paliły do otwarcia prezentu, że nie zrobiłam zdjęcia pięknego opakowania, któremu musiała Ania poświęcić również wiele czasu, ale stało się... A w środku same cudowności! Oprócz prześlicznie pachnącej lawendą zawieszki znalazłam 6 cacuszek-serduszek i... ponad 50 serwetek! Z czego każda inna, a jedna piękniejsza od drugiej!

Aniu! Jeszcze raz dziękuję za piękny prezent!

Etykiety: